Zapach uścisku.
Jaki jest? Gdyby można było to opisać..
Dwa dni temu.. był Światowy Dzień Książki. Prawie złożyłam zamówienie. Ale co mi po kolejnych książkach,które będą stać,a ja z wyrzutami sumienia usprawiedliwię się przed sobą z ich nieczytania..? Zaczęłam zatem kolejną. Choć nie wiem kiedy skończę. Niektórzy go znają, inni nie. Nigel Slater napisał swoją historię.Właściwie to "Historię chłopięcego głodu. TOST." I mimo,że zaledwie 40 stron za mną, to na czternastej:"Nie można poczuć zapachu uścisku i nie można usłyszeć przytulania. ale gdyby to było możliwe, sądzę że znalezienie się w objęciach bliskiej osoby pachniałoby i brzmiało jak ciepły pudding z chleba i masła" .

Wychowana w Polsce pudding zamieniłabym na ciepłą piętkę chleba. Masło zostaje. A pod nosem jest mąka. Znów pytam czy mogę iść na dwór. Leć - mówi mama.
W jednym z ostatnich odcinków Californication - Hanka całuje była żona. Za troskę. "Ciągle to mamy!" -zauważa Moody z zadowoleniem. Cóż. I ja się na czymś podobnym złapałam. Choć bardzo bym chciała ślady owego afektu zatrzeć i zapomnieć. By w pewnych momentach nie czuć bezbronności.